wtorek, 19 czerwca 2012

13.I’m not ready to go.

Perspektywa Beth*
Wyrwałam się żeby otworzyć drzwi , ponieważ myślałam że to chłopcy . Jednak myliłam się . 
- Dzień dobry , Czy tu mieszka pani Wayford ? - W drzwiach stał Wysoki mężczyzna ubrany w czarny garnitur . Zaraz przy mnie pojawiła się moja mama i zaprosiła gościa w garniturze do środka , wyglądało na to , że się znają . Weszliśmy do salonu , i ku mojemu zdziwieniu znała go także Amy.
Chciałam wyjść bo się śpieszyłam , ale zatrzymali mnie i powiedzieli że tu chodzi o mnie. Zastanawiałam się , o co im może chodzić ?.
- To jest pan Dr Henry Marsh. Doskonały lekarz . Uważa że może pomóc zwalczyć ci tętniaka .. - Gdy usłyszałam te słowa z ust mamy , ogarnęła mnie złość , przecież wytłumaczyłam jej , że nie chcę żadnej operacji . Po prostu się poddam . Nie ważne czy mam przed sobą dzień , miesiąc , czy rok . Zawsze mam przed sobą wszystko . Jestem już przygotowana , na to , że w każdej chwili mogę umrzeć . - Cały czas wpatrywałam się w mamę jak w obrazek.-Skarbie.. Przepraszam że zorganizowałam to spotkanie za twoimi plecami , ale myślała że nie zgodzisz się na to na starcie . Chcę żebyś dała szansę panu Henry'emu . Może on nam pomoże ? - w jednej chwili z moich oczu popłynęły łzy , to były łzy bezradności , nie wiedziałam co robić dalej . Wiedziałam jedno - Nie zgodzę się na żadną operację , czy cokolwiek to by było . Otarłam łzy , i wydusiłam z siebie - Mamo , przepraszam . Nie mogę . - I wyszłyśmy z Taylor w stronę domu chłopców . W tym czasie zdążyłam się już ogarnąć . Drzwi otworzył nam uradowany Liam . - Hej , Fajnie was widzieć.- Powiedział chłopak z uśmiechem od ucha do ucha i wpuścił nas do domu . Panował tam straszny bałagan . Gorzej nić dzieci . Co oni tu robili ? Boję się pomyśleć . - Co tu się stało ? - Zapytała Taylor. 
- 'Mała' bitwa na poduszki . - No tak , to by wyjaśniało te wszystkie pióra na podłodze . 
- Dobrze , teraz tak ładnie jak się bawiliście , tak ładnie to teraz 'wszystko' posprzątacie. -Wyraźnie podkreśliłam 'wszystko' a było tam tego wszystkiego sporo . - Tak jest ! - Odpowiedział z sarkazmem Lou . Już za chwilę wszyscy biegali z miotłami A ja z Taylor usiadłyśmy na kanapie w salonie przed TV . - Beth , na pewno to przemyślałaś ? Chcesz się tak po prostu poddać ? Przecież tak nie można..-Usłyszałam cichy głos przyjaciółki , nie chciała aby ktoś usłyszał naszą rozmowę .
-Taylor . Tak przemyślałam to . To jest moja decyzja . Uszanuj ją , proszę . 
-Ale wiesz że nie mogę patrzeć jak moja przyjaciółka się poddaję.. ze w każdej chwili może zabić ją to coś w głowie ? - Wypowiedziała łamiącym się głosem , a po jej policzku spłynęła łza . Otarłam ją kciukiem . - Przepraszam - Nie wiedziałam co mam jej jeszcze powiedzieć . Wiedziałam że gdy odejdę , ona się załamie , mam nadzieję że da sobie radę . Jest silna . A co z mamą ? Straciła już jedną osobę którą bardzo kochała . Boję się że może nie dać sobie z tym rady . No i jeszcze Zayn .. Kocha mnie. Ja go również . Nie mogę ich zostawić . Są dla mnie zbyt ważni . Przecież nie mogę ich narażać na takie cierpienie . Chyba muszę to przemyśleć jeszcze raz ..


__________________________________________________________

Następny rozdział proszę . Jak dobrze pójdzie to dzisiaj dodam jeszcze jeden . 
Także , miłego czytania+Kto czyta , dawać znać w komentarzach . 

2 komentarze:

  1. świetne. Ona musi się zgodzić na tę operację, chyba nie chcesz, żeby Zayn cierpiał? ha!
    zapraszam do sb!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że nie chcę , Zobaczymy jak się dalej potoczy . : ))

      Usuń